Bosra. Damaszek, Homs i Tartus- w stronę Libanu.

Droga do Bosral al Sham

Droga do Bosral al Sham

Na koniec pobytu w Suedzie zostawiliśmy sobie perełkę- Bosra (Bosral al Sham), z najokazalszym w tej części świata, i chyba największym w ogóle- zachowanym amfiteatrem. Pierwsze wzmianki o osadnictwie w tym miejscu pochodzą z XIV w pne! Z Suedy do Bosry nie jeżdżą bezpośrednio żadne busy, Waeil dogadał się wiec z jednym z kierowców, że wydłuży swoją trasę i za 200SP zawiezie nas na miejsce. I faktycznie, przez połowę drogi jechaliśmy w pustym busiku, przez drogę w środku pustyni. Gdy zajechaliśmy na miejsce, kierowca zaczął cwaniakować, i chciał więcej pieniędzy tłumacząc, że 200SP bierze za sam odcinek, który dla nas nadrobił. Twardo jednak negocjowaliśmy (Waeil wyraźnie zaznaczył, że 200SP jest za caly przejazd) i w końcu kierowca odpuścił. Ha!

Bosra, Syria
Bosra, Syria

Bosra rzuca na kolana. Jest ogromna, piękna, z cudownie zachowanym amfiteatrem na 15-20,000 miejsc. Mieliśmy szczęście, bo gdy byliśmy na szczycie trybun, stojąca na scenie amfiteatru grupka Francuzów poprosiła jedną ze swoich koleżanek, by zaśpiewała… W ten oto sposób, przez chwilę słuchaliśmy operowego śpiewu w amfiteatrze, zbudowanym w II w. ne.

Wejście do ruin starożytnych. Potem jest tylko lepiej.
Wejście do ruin starożytnych. Potem jest tylko lepiej.

Wśród pozostałości po starożytnym mieście, wyróżnia się meczet (Mosque of 'Umar)– by do niego dotrzeć, trzeba przejść prawie cały teren miasta. Wewnątrz meczetu można zauważyć rzymskie inskrypcje na kolumnach, a także architektoniczne pozostałości po czasach chrześcijańskich. Gdy tam wszedłem, podszedł do mnie Imam i pokazywał mi te małe cuda… Całość, razem z dziećmi uczącymi się czytać Koran i klikudziesięcioma małymi dywanami na podłodze, dawało niesamowitą mieszankę odgłosów, zapachów i wzorów…

Umar Mosque w Bosra. Na kolumnach widoczne rzymskie inskrypcje!
Umar Mosque w Bosra. Na kolumnach widoczne rzymskie inskrypcje!
Eklektyczna rzeźba przy amfiteatrze. Widoczne wpływy nowożytne.
Eklektyczna rzeźba przy amfiteatrze. Widoczne wpływy nowożytne.

W drodze powrotnej do Suedy musieliśmy sobie radzić bez środków transportu publicznego. Stanęliśmy na drodze wylotowej z miasta i udało nam się złapać stopa- na motorze! Jechaliśmy w 3 osoby, późnym popołudniem. Dookoła wysuszona ziemia, rzadka roślinność, w oddali majaczyły małe miasteczka. To była jedna z najprzyjemniejszych i najbardziej relaksujących chwil całej podróży po Syrii. Gdy dotarliśmy do skrzyżowania z drogą prowadzącą na północ, pierwszy samochód zabrał nas do centrum Al Suedy. A kilka godzin wcześniej, w Bosrze, wszyscy napotkani mieszkańcy twierdzili że nie uda się nam stamtąd wydostać. Ha!

Mozaikowe ptasie przysmaki, Bosra
Mozaikowe ptasie przysmaki, Bosra

Wyjazd z Al Suedy był bardzo trudny. Czuliśmy się, jakbyśmy żegnali się z bliską rodziną… Śmignęliśmy do Damaszku, gdzie spędziliśmy jedną noc- z zamiarem pojechania dalej na zachód- do Libanu. Dowiedzieliśmy się od dwóch Czechów, którzy stopem podrózowali po Libanie, że najlepiej przekroczyć granicę Syria- Liban od północy, a nie wschodu Libanu. Na północy strażnicy wbijają do paszportu miesięczną wizę, za którą nie pobierają opłat. Przekraczanie granicy drogą Damaszek- Bejrut wiąże się zaś ze wsparciem Państwa Libańskiego kwotą 12 euro. A my mieliśmy lepsze pomysły na wydanie takiej kasy. Pojechaliśmy więc na północ od Damaszku- do Homs (150SP/2os) by dojechać do nadmorskiego Tartus (które jest blisko granicy z Libanem). Po drodze zedcydowaliśmy się odwiedzić jeszcze twierdzę, zbudowaną w XI w.

Żegnaj, mała Syryjko. Pożegnanie z Al Suwaida.
Żegnaj, mała Syryjko. Pożegnanie z Al Suwaida.

Crac des Chevaliers, bo o nim mowa, to twierdza pierwotnie zbudowana dla Emira Aleppo w 1031 roku. Później przejęli ją Krzyżowcy i znacznie rozbudowali. W XII i XIII wieku zamek był umacniany i udoskonalany. Do dziś zachował się w bardzo dobrej formie i naprawdę daje radę- zdążył też przejść kilka generalnych remontów.

Crac des Chevaliers, Syria. Największy zamek Krzyżowców w Ziemi Świętej.
Crac des Chevaliers, Syria. Największy zamek Krzyżowców w Ziemi Świętej.

 

Damaszek. Souq w piątek- dzień odpoczynku.
Damaszek. Souq w piątek- dzień odpoczynku.
Damaszek. Reprezentacje Syrii, Czech, Polski i Szwecji.
Damaszek. Reprezentacje Syrii, Czech, Polski i Szwecji.

Wracając z zamku musieliśmy znów pojechać do Homs (czyli na wschód, 50SP/os), by stamtąd- drogą na zachód pomknąć do Tartus (również 50SP, mimo że dwa razy dalej), drugiego pod względem wielkości portu w Syrii. Wieczór i noc spędziliśmy błogosławiąc fakt, iż dopiero teraz dotarliśmy nad morze- wcześniej, mimo że było gorąco, cieszyliśmy się suchym powietrzem. W Tartus było niemiłosiernie wilgotno, przez całą noc umieraliśmy z duchoty i gorąca. Było jednak bardzo przyjemnie- przeszliśmy się nadmorską promenadą, posłuchaliśmy szumu fal i zapachu Śródziemnomorza. Nie było jednak tam nic ciekawego do roboty, następnego ranka zwinęliśmy się w kierunku Libanu.

 

Damaszek. Barany na displayu- sklep mięsny na souq'u.
Damaszek. Barany na displayu- sklep mięsny na souq

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *